FoolArt

Czas – najcenniejsza waluta cz.2

Za personifikację czasu w starożytnej Grecji uważany był bóg Chrónos (z gr. – Czas). Przedstawiano go jako starego mężczyznę z długą siwą brodą, który obracał „Kołem Zodiaku”. Był on tym, który wszystko widzi, ujawnia i wyrównuje. W czasach współczesnych jego postać zastąpił „Ojciec Czas” – starzec z klepsydrą bądź zegarem w ręku, symbolizujący jednostajny upływ czasu. W obydwu przypadkach mamy do czynienia ze Starym Mędrcem, który stoi u kresu swojego życia i rozumie dużo lepiej niż inni naturę czasu, ponieważ sam zbliża się do wrót śmierci. W opozycji możemy znaleźć małe dziecko, symbolizujące Nowy Rok – nowy początek.

Moment naszych narodzin jest chwilą równie magiczną, co traumatyczną. Z bezpiecznego, a jednak mrocznego łona matki, wynurzamy się po raz pierwszy na świat zewnętrzny. Pępowina zostaje przecięta i stajemy się fizycznie niezależną istotą. Jesteśmy jednak bezbronni i funkcjonowanie bez matczynej opieki jest niemożliwe. Akt narodzin jest jednocześnie aktem śmierci. Rodzi się nowy człowiek, który w trakcie kolejnych lat  będzie miał do napisania historię swojego życia. Jego losy zostają splecione niewidzialnymi nićmi z historią przodków zarówno od strony ojca, jak i od strony matki. Bez względu na to, jaki będziemy mieli do nich stosunek nasza podróż jest kontynuacją historii rodu.  Możemy nieświadomie powtórzyć błędy naszych rodziców, a tym samym pozwolić rodowym schematom zatryumfować nad naszą wolą. Możemy również stawić im czoła i oczyścić naszą karmę z ograniczających wzorców.

„Stare, magiczne prawo głosi, że odcięty od swych rodowych korzeni człowiek jest wewnętrznie martwy, nie posiada duchowej siły. Nie wiedząc nic o przodkach powtarza ich błędy, nie potrafi korzystać z ich mocy i doświadczeń. Nie może zmienić kierunku łańcucha pokoleń, który wciąż go pęta.”, Jan Witold Suliga

Umiejętność doceniania czasu przychodzi z wiekiem. Młodzi ludzie u progu dorosłości nie nadają mu tak wielkiej wagi, jak ich dziadkowie, którzy myślą już o sprawach ostatecznych. Funkcjonowanie z dnia na dzień jest bardzo łatwe, człowiek oddaje swoje życie w ręce ślepego losu i żyje tak, jak uważa, że w danym momencie jest dla niego najlepiej. Nie planuje swojej dalszej przyszłości, a jego trudności życiowe ograniczają się do rozwiązywania bieżących problemów. Los bywa jednak kapryśny i prędzej, czy później postawi młodzieńca przed koniecznością podjęcia decyzji, które wyznaczą dalsze wektory jego życia. Brak zrozumienia siebie, swoich pragnień i motywacji, jest prostą drogą do stania się niewolnikiem okoliczności i zmarnowania czasu na rzeczy, które nie dają poczucia satysfakcji i spełnienia.

Najpiękniejsze chwile naszego życia odciskają się w naszej psychice w postaci wspomnień. Niestety ten sam mechanizm działa również z rzeczami, których pamiętać nie chcemy. Pomimo tego, że zostały wyparte z pola świadomości, żyją ukryte w głębi naszego wnętrza. Ich wydobycie i przerobienie jest najlepszą drogą do zrozumienia siebie i pokonania życiowych przeszkód.

„Za­pom­nieć. Ta­kie pros­te słowo. (…) Z wiel­ki­mi wy­darze­niami nie jest już jed­nak tak łat­wo. Wy­ryły się w pa­mięci na zaw­sze. Żyją w tkan­kach mózgu, pod skórą, we krwi. Zwi­nięte w kłębek, drze­mią w nieświado­mości, do cza­su, aż coś je zbudzi. Ni stąd ni zowąd wspom­nienia ożywają, wy­pełniając głowę ob­ra­zami przeszłości.”, Anne Cassidy

Przeszłość to historie, które upychamy w podróżnym worku naszych doświadczeń. Lata dzieciństwa kształtują podstawową strukturę naszej osobowości. Rany odniesione w młodości (te wyparte i zapomniane historie), mogą stać się czynnikiem warunkującym nasze dorosłe zachowania. Młody, inteligentny chłopiec, szykanowany przez kolegów z powodu nadwagi, może zamknąć się w sobie i przez kolejne lata ukrywać przed światem swój wrodzony geniusz. Niepewna siebie dziewczynka, obdarzona pięknym głosem, może nigdy nie ujawnić swojego talentu, mając w pamięci rówieśników, którzy wyśmiali jej wpadkę podczas akademii szkolnej. Tego typu sytuacje mają miejsce każdego dnia. Na dziecięcych lękach i porażkach może zostać zbudowany schemat dorosłego życia. Niesamowicie ważne jest to, żeby pogodzić się z przeszłością, traktując ją, jako cenną lekcję. Zamiast ciągle na nowo rozdrapywać rany, które nie chcą się zabliźnić, warto odpuścić i przebaczyć, a następnie pójść własną drogą.

Człowiek jest istotą społeczną i choćby chciał nie ucieknie od relacji z ludźmi. Większość naszego czasu spędzimy w towarzystwie innych osób i relacje te wywierać będą na nas bardzo istotny wpływ. Szczególnie chodzi tutaj o związki partnerskie i przyjaźń. To właśnie tutaj zainwestujemy najwięcej naszego czasu i energii, dlatego warto pamiętać o jednej podstawowej zasadzie. Bez względu na to, co by się wokół nas nie działo, podstawą życia jest nie zdradzanie siebie – bycie szczerym i prawdziwym w stosunku do samego siebie. Chodzi tutaj o to, że nie możemy zmuszać się do bycia z kimś na siłę, bo tak wypada, albo złożyliśmy obietnice, których zerwanie może być bolesne z powodu presji społecznej. Relacja z drugim człowiekiem jest czymś, co trzeba pielęgnować, jednak zdarza się, że przychodzi moment, w którym zaczynamy rozumieć, że bliska nam osoba działa na nas destrukcyjnie. Pod płaszczem miłości, czy też przyjaźni kryje się nieuświadomiona chęć posiadania nad nami kontroli i wpływania na nasze decyzje. Nikt nie może mieć nas na własność. Całe piękno relacji z drugim człowiekiem polega na umiejętności akceptowania go takim, jakim jest, a nie usilnym dążeniu do jego zmiany. Nikt nie zwróci nam czasu, poświęconego na toksyczne relacje.

„Każdy związek jest do­mem, do które­go klucze znaj­dują się w rękach mie­szkańców. Jeśli zam­knie się ich od zewnątrz, dom sta­nie się więzieniem, a oni więźniami.”, Éric-Emmanuel Schmitt

W dzisiejszych czasach niesamowicie istotną kwestią jest czas, który rodzice – szczególnie ojcowie poświęcają swoim potomkom. Pogrążeni w pracy i robieniu kariery, wychowanie dzieci traktują często, jako nieprzyjemny obowiązek i nie poświęcają mu należytej uwagi. Swoją nieobecność w życiu dziecka, tłumaczą tym, że ciężko pracują po to, żeby zapewnić synowi, czy córce lepsze życie. I faktycznie może tak być, jednak wielką tragedią w życiu młodego człowieka jest brak uwagi ze strony ojca. Synowie potrzebują kontaktu z dojrzałym mężczyzną, który przekaże im zasady i wartości, którymi należy kierować się w dorosłym życiu. Podstawowy błąd wychowawczy, jaki popełniają dzisiejsi mężczyźni pięknie widać w micie o Dedalu i Ikarze. Żyjący w niewoli króla Minosa, Dedal pogrążony w wykonywaniu zadań zleconych mu przez władcę, przekazał swojemu synowi wiedzę, zapominając o osobistym doświadczeniu. Będąc niewolnikiem, nie miał czasu na radosne zabawy z synem i nie poświęcał mu wystarczająco dużo czasu. Dzisiejsi Dedalowie, to ojcowie, którzy łożą na wychowanie dziecka, opłacając szkołę i kosztowne studia, zajęci zarabianiem pieniędzy zapominają jednak, że najważniejszą rolą ojca jest przygotowanie syna do dorosłego życia.

„Oj­cem zos­tać łat­wo, znacznie trud­niej nim być.”, Erns Busch

Każdy człowiek stanowi osobny wszechświat i ciąg wydarzeń, który doprowadził go do chwili obecnej jest tak unikalny, że nie jesteśmy w stanie zrozumieć jego prawdziwej natury po 15 minutach rozmowy, a często po tygodniach, a nawet latach znajomości. Myślimy, że kogoś doskonale znamy, a gdy przychodzi, co do czego jesteśmy zaskoczeni zachowaniem naszego znajomego, czy też przyjaciela. Żeby zrozumieć drugą osobę musi ona zrzucić przed nami maski i pokazać swoją prawdziwą twarz. Niewątpliwie wymaga to czasu i zaufania. Ludzie niechętnie odsłaniają innym swoje wnętrze. Poczucie wstydu i lęk przed oceną mogą okazać się zbyt silne, jednak szczera relacja pomiędzy ludźmi może nastąpić wyłącznie wtedy, gdy nie muszą oni udawać kogoś kim nie są i mogą podzielić się głęboko skrywanymi problemami i wątpliwościami, mając pewność, że powiernik nie wyjawi ich tajemnic osobom niepożądanym.

Rozumienie innych jest bardzo trudne bez znajomości samego siebie. Bombardowani przez media głównego nurtu wizją idealnego życia, zabiegani i przepracowani ludzie Nowej Ery coraz mniej czasu poświęcają na próbę wniknięcia w swoje prawdziwe motywacje. Ich uwaga skupiona jest na świecie zewnętrznym i niestety dają się nabrać na to, że mieć, jest ważniejsze niż być. Chociaż tak naprawdę sam fakt bycia jest niczym, jeżeli nie jesteśmy w stanie wyrazić swoich uczuć i emocji. Wskazówki kosmicznego zegara przesuwają się nieubłaganie, przypominając nam o ulotności naszej egzystencji. To, co możemy zrobić to doświadczać życia w jak najpełniejszy sposób, a droga ta jest niczym innym jak alchemicznym aktem hierogamii, gdzie dokonujemy scalenia dwóch pierwiastków – męskiego i żeńskiego.

„To poprzez doświadczenie śmierci i świadomość śmiertelności stajemy się naprawdę zdolni do miłości, która wiąże się z ofiarą dla innych, dla idei i wyższych wartości.”, Zenon Waldemar Dudek

W trakcie naszego życia będziemy przeżywać wzloty i upadki. Gdy dopadnie nas czas czekania i cierpienia, trzeba będzie swoje odczekać i odcierpieć. W momencie, gdy będziemy próbowali wymusić szczęście, wymknie się ono tylnymi drzwiami. Cierpliwość jest wielką cnotą. Chcielibyśmy jednak mieć kontrolę, która wiąże się z ciągłym działaniem, aktami woli, które prowadzą do zmiany. Czasami jednak warto odpuścić i pozwolić sprawom płynąć w naturalny sposób, ponieważ to, co mogło nam się wydawać bolesnym końcem, może być nowym początkiem, którego nie potrafimy dostrzec. Stare schematy działania i zachowania muszą umrzeć, żeby mogła narodzić się nowa jakość. Czas prędzej czy później wyleczy nasze rany i pozwoli spojrzeć na wszystko, co nam się przydarzyło z szerszej perspektywy. Oczywiście, że będziemy błądzić, jednak podążając Drogą, z pewnością odnajdziemy nasze przeznaczenie.