FoolArt

Labirynt, jako symbol życiowych zmagań

Labirynt jest skomplikowaną strukturą, której analogia świetnie koresponduje z naszym życiem – pełnym trudności oraz zmagań, towarzyszących odnajdywaniu właściwej drogi. Zagubieni w gąszczu spraw, które często nas przytłaczają, jednocześnie przysłaniając prawdziwy cel naszej wędrówki, często potrzebujemy szerszego spojrzenia na to, co nam się w danej chwili przytrafia. Zamknięci w labiryncie uczuć, emocji, czy też decyzji, które musimy podjąć, możemy stracić z oczu to, co jest naprawdę ważne.

Co się zatem kryje w tajemniczych zakamarkach naszego wewnętrznego labiryntu i w jaki sposób możemy go poznać? Labirynt niewątpliwie symbolizuje nieświadomość – jednak ułożoną w pewną strukturę, która dla osoby będącej w środku wydaje się chaotyczna i niezrozumiała. Potrafi ona jednak ujawnić swoje piękno i uporządkowanie komuś, kto jest w stanie spojrzeć na nią z góry. Tak więc idąc przez życie bardzo często spotykają nas sytuacje, w których nie wiemy co mamy robić. Okoliczności wydają się chaotyczne i nieuporządkowane, a my mamy poczucie, że ilość wyborów jest ograniczona. Struktury mentalne, które do tej pory wpływały na nasze decyzje, okazują się zbyt ciasne. Labirynt bezwzględnie zawęża swoje korytarze, a my czujemy się coraz bardziej skrępowani. Okoliczności nas przytłaczają, a my nie wiemy co robić. Jest to najlepszy moment na to, żeby zadać sobie proste pytanie. Co w tym momencie jest naprawdę ważne? Co stanowi centrum, do którego zmierzam? Posunięcie do przodu, której sprawy spowoduje, że zacznę mieć poczucie, że podążam właściwą drogą? Które rzeczy powinienem w tej chwili odpuścić, ponieważ prowadzą mnie na manowce? Zazwyczaj dopiero po czasie jesteśmy w stanie zrozumieć, co sprawiło, że znaleźliśmy się w takiej, a nie innej sytuacji oraz jaką lekcję mieliśmy do odrobienia.

„Błądzenie jest rzeczą ludzką, ale dobrowolne trwanie w błędzie jest rzeczą diabelską”, Augustyn z Hippony

Czego szukamy? Za czym tak naprawdę gonimy? Po co tutaj jesteśmy? Podróż przez labirynt życia to najpiękniejsza przygoda, jaka może nas spotkać. Nie należy ona jednak do najłatwiejszych, szczególnie dla tych, którzy chcą odkryć swoje przeznaczenie, zrozumieć, w jaki sposób mogliby się realizować i pokazać swoje unikalne talenty światu. Nawet dla nich, a może przede wszystkim dla nich, błądzenie jest nieuniknione. Niestety większość osób zarzuca tą drogę, prowadząc bezpieczne życie, z dala od wyzwań. Życiowi podróżnicy stwierdzają, że nie ma sensu narażać się na cierpienie, ponieważ labirynt jest dla nich miejscem nie tyle tajemniczym, co niebezpiecznym. Wejście do wnętrza i podróżowanie mrocznymi korytarzami, z jednej strony daje możliwość odkrycia zakamarków własnej duszy, niestety prowadzi również do nieuniknionego spotkania z cieniem – ukrytą stroną naszej osobowości. Jest to zamknięty w labiryncie Minotaur, który tylko czeka na to, żeby nas dopaść. Reprezentuje on jungowski cień – wyparte i zepchnięte do głębi naszej nieświadomości wspomnienia i odczucia, przed którymi uciekamy. Stawienie im czoła jest najlepszym sposobem pójścia naprzód. Jeżeli tego nie zrobimy „nieprzepracowany” cień stanie się naszym przeznaczeniem. To właśnie to, przed czym uciekamy powinno być pierwszą rzeczą, z którą się skonfrontujemy. Nie oznacza to jednak, że powinniśmy odpuścić wszystkie pozostałe sprawy. Wystarczy, że zawiesimy je na jakiś czas, zajmując się tymi, które są naprawdę istotne w danym momencie. Tym, czego szukamy jest stan równowagi – zarówno tej wewnętrznej, jak i zewnętrznej. Nie ma możliwości, żeby ją osiągnąć, jeżeli weźmiemy zbyt dużo na swoje barki.

„Życie jest za­baw­ne, praw­da? Kiedy już myślisz, że wszys­tko so­bie poukładałeś, kiedy zaczy­nasz snuć pla­ny i cie­szyć się tym, że na­reszcie wiesz, w którym kierun­ku zmie­rzasz, ścieżki stają się kręte, dro­gow­ska­zy zni­kają, wiatr zaczy­na wiać we wszys­tkie stro­ny świata, północ sta­je się połud­niem, wschód zacho­dem i kom­plet­nie się gu­bisz. Tak łat­wo jest się zgubić”, Cecelia Ahern

Najbardziej skomplikowane labirynty tworzymy my sami. Każdego dnia podejmujemy decyzje, które wyznaczają wektory naszego życia. Wiążemy się dziesiątkami umów, które w pewnym momencie stają się niepodważalnymi prawdami. Wierzymy w nie tak święcie, że z czasem zaczynają one tworzyć mentalne więzienie. Tracimy jasność osądu, nie potrafimy spojrzeć na wszystko z szerszej perspektywy. Im bardziej pogrążamy się w naszych myślach, tym trudniej znaleźć nam drogę wyjścia z tego wewnętrznego labiryntu. Struktura, którą sami wytworzyliśmy zaczyna nas uwierać i ograniczać. Jest czymś bezpiecznym, jednak prowadzi do zaskorupienia i stagnacji. Świat jest w ciągłym ruchu, wszystko płynie, my też powinniśmy dostosować się do tych rytmów natury. Nieświadomość, którą staramy się zamknąć w szczelnym pudełeczku jest potężnym oceanem, którego nie da się kontrolować, jednak można wykorzystać znajomość jego pływów. Tak właśnie powinniśmy spojrzeć na nasze życie. Jest czas czekania, jest czas przygotowań, a następnie przychodzi czas zmagań, walki, żeby po pewnym czasie móc zebrać owoce naszych starań. Większość umów jesteśmy w stanie zmienić. To my kształtujemy nasze labirynty i to od nas zależy, czy nas pochłoną, czy staną się naszym schronieniem, gdzie symboliczną świątynię, mieszczącą się w centrum pokażemy wyłącznie osobom, które będą godne naszego zaufania. Dla pozostałych powinniśmy być zagadką, której nie będą w stanie rozwiązać przy pierwszym spotkaniu. Zagadką, która wzbudzi ciekawość, a jak wiadomo ciekawość jest pierwszym krokiem do wiedzy i poznania, szczególnie jeżeli chodzi o relacje międzyludzkie.

„Nasze pro­cesy myślo­we przy­pomi­nają raczej la­birynt niż autos­tradę, każdy zakręt kończy się ko­lej­nym zakrętem, nic nie jest sy­met­ryczne, nic nie jest oczy­wis­te. Nie jest to jed­nak chaos. To wy­rafi­nowa­ne równa­nie ma­tema­tyczne, tym trud­niej­sze do roz­wiąza­nia, że X i Y w różnych dniach przy­bierają różne wartości”, Janette Winterson

Piękno labiryntów polega na tym, że wszyscy jesteśmy ze sobą połączeni jednym wielkim kolektywnym tworem, zwanym nieświadomością zbiorową. Okazuje się, że wyzwania, które spotkamy w trakcie swojego życia, są wyzwaniami, z którymi mierzyli się już nasi przodkowie, jak również bohaterowie mitów i legend. Na naszej drodze spotkamy innych podróżników, którzy również szukają prawdy. Może się okazać, że w danym momencie dużo raźniej będzie przemierzać korytarze życiowych labiryntów w gronie osób, które szukają odpowiedzi na te same pytania, co my. To właśnie dzięki innym ludziom jesteśmy w stanie poznać zakamarki swojej własnej duszy. Jeżeli odetniemy się od innych osób, nasze przekonania, nawyki, sposób postrzegania świata, filozofia życiowa, wartości, które wyznajemy, mogą stać się naszym największym więzieniem, a my nawet nie będziemy w stanie dostrzec, że żyjemy w niewoli własnych ograniczeń. W mitach i legendach każdy bohater wkraczający do labiryntu miał wsparcie w postaci istot, bądź osób, które udzielały mu rad, bądź wskazówek. Życie również pokazuje nam, często w bardzo subtelny sposób, czy idziemy właściwą drogą. Pojęcie synchroniczności, stworzone przez C.G. Junga we współpracy z laureatem nagrody Nobla, fizykiem kwantowym Wolfgangiem Pauli jest tutaj kluczem. Możemy zakładać, że świat jest chaosem, jednak patrząc, z góry wszystko jest eleganckie i uporządkowane. No i ostatecznie zawsze mamy królewską drogę do nieświadomości – sny. Rozumienie symbolicznego języka marzeń sennych jest kolejnym kluczem, który pozwala otworzyć bramy do naszego wnętrza. Większość osób niestety bagatelizuje ich znaczenie.

„Sny nie mówią nam o tym, co się zdarzy, ale o tym, co dzieje się te­raz. Nie mówią przyszłości, ale od­kry­wają te­raźniej­szość, dokład­niej niż wiel­ka myśl. Two­je sny pod­po­wiadają ci, kim jes­teś, zwłaszcza po dniu, który zamącił ci w głowie i zdruz­go­tał, zmuszając do obo­wiązków i pod­porządko­wania się re­gułom. Życie na ja­wie pogrąża nas w nieby­cie, bo­wiem roz­prasza nas i każe pat­rzeć na in­nych. Tyl­ko sen odsłania nas ta­kich, ja­cy jes­teśmy nap­rawdę”, Eric Emmanuel Schmitt

Przejście przez labirynt było niejednokrotnie częścią rytuałów inicjacyjnych. Symbolizowało ono odnajdowanie ukrytego, duchowego centrum. Wiązało się też z aktem symbolicznej śmierci, która była wychodzeniem z ciemności na światło dzienne. Zagłębienie się w nasze myśli jest stosunkowo łatwe, wielkim sekretem jest umiejętność wyciszenia umysłu i powrócenia do miejsca, w którym powinniśmy podjąć właściwą decyzję. Tezeusz wchodząc do labiryntu otrzymał od Ariadny – córki króla Minosa – złotą nić, która miała wskazać mu drogę powrotną. Nić ta symbolizuje połączenie pomiędzy świadomością i nieświadomością, męskim intelektem i wolą, a kobiecą intuicją. Dokładnie takiego stanu powinniśmy szukać. Odwagi, która pozwoli nam wejść i stawić czoła naszym demonom, a jednocześnie wyczucia odpowiedniego momentu na powrót. Musimy pilnować, żeby nie utknąć w labiryncie naszego umysłu. Dostaliśmy wspaniały dar w postaci intuicji, to właśnie za nią powinniśmy podążać, to ona jest nicią Ariadny, która wskaże nam odpowiednią drogę. Pytanie, co lub kto jest tym naszym Minotaurem, z jaką rzeczą powinniśmy uporać się już dawno temu, a zepchnęliśmy ją do mroków nieświadomości. Często przez lata uciekamy przed naszymi demonami. Pora się zatrzymać i spojrzeć im prosto w oczy. Okaże się, że nie są one takie straszne, jak mogłoby się wydawać, a stawienie im czoła pozwoli nam odrodzić się, jako nowa, silniejsza osobowość, zdolna do wielkich czynów.