FoolArt

Niewidzialne nici losu, a wolny wybór

Motyw przeznaczenia pojawia się w znakomitej większości mitów i legend. Wyjątkowość życia ludzkiego polega na tym, że człowiek każdego dnia dokonuje setek wyborów, które wpływają na jego przyszłość. W każdej osobie swoją melodię grają dwie, na pozór sprzeczne ze sobą siły. Jedna z nich skazuje nas na z góry określone losy, w których będziemy powielać schematy zachowań wyniesione z domu, najbliższego otoczenia, czy też zbudowane na bazie przeszłych doświadczeń. Druga natomiast daje nam możliwość wolnego wyboru. Poprzez ten paradoks piszemy historię naszego życia. Pojawia się w niej napięcie, między tym kim jesteśmy i tym kim możemy się stać. Nie posiadamy wglądu w ostateczny cel drogi, jednak każdego dnia będziemy musieli podjąć decyzje, które wpłyną na naszą przyszłość.

Wrzuceni w tą niesamowitą przestrzeń wariantów mamy jedno ograniczenie – czas, którego nikt nam nie zwróci. Błędne decyzje, które dzisiaj podejmiemy mogą doprowadzić do tego, że utracimy dziecięcą radość z życia. Wpadniemy w monotonię, gdzie rzeczywistość stanie się szara, a nasze działania zautomatyzowane. Staniemy się „maszynami”, zamkniętymi w klatkach zbudowanych z naszych przyzwyczajeń. Popełnianie błędów jest jednak nieuniknione i nawet najwięksi mędrcy musieli przejść przez okres mroku, żeby w końcu odnaleźć tą właściwą ścieżkę. Całe piękno życia polega na jego tajemniczości. Nie wiemy, co nas czeka za tydzień, miesiąc, czy też rok. Nie mamy pojęcia, kogo spotkamy na naszej drodze i jaki ta osoba wywrze na nas wpływ.

„Spotkanie dwóch osobowości przypomina kontakt dwóch substancji chemicznych, jeżeli nastąpi jakakolwiek reakcja, obie ulegają zmianie.”, Carl Gustav Jung

Jednym z najbardziej znanych symboli przeznaczenia jest koło losu, zwane kołem Fortuny. W średniowiecznej sztuce przedstawione było, jako toczone przez boginię Fortunę koło, do którego uczepione były różne alegoryczne postacie (zarówno ludzkie, jak i zwierzęce). W innych wersjach, postać bogini porusza korbą, wprawiając koło w ruch. Symbolizuje to zmienne szczęście, a także ciągłą przemianę wszystkiego, co istnieje. Rzymska bogini Fortuna (grecka Tyche) przedstawiana, jako kobieta z zawiązanymi oczami i rogiem obfitości, była boginią przypadku, „ślepego” losu, pomyślności i powodzenia, a także nieszczęścia. Tak więc mówi się, że los jest ślepy. Czy jednak na pewno?

Przyglądając się dokładniej kołu Fortuny zauważymy, że idealnie oddaje ono cykliczność życia – z jednej strony jego dynamikę – zewnętrzna obręcz koła, która może symbolizować np. cztery pory roku, z drugiej natomiast statykę, gdzie korba zawsze pozostaje w centrum i ten, kto nią porusza ma wpływ na to, w jaki sposób ustawią się postacie na jego obręczy. Kto w takim razie porusza tą korbą w naszym życiu?

Każdy z nas jest uwikłany w czasoprzestrzeń. Najcenniejszą walutą, jaką posiadamy jest czas, ponieważ w trakcie naszego życia jest on jedyną rzeczą, której nie jesteśmy w stanie odzyskać. Tak, jak cały świat podlega cyklom (np. dzień i noc), tak w naszym życiu również możemy prześledzić pewne etapy. Najprościej można to opisać, jako przechodzenie pomiędzy nieświadomością, a świadomością – śmiercią i życiem. Mnóstwo osób nie ma pojęcia, czego chce od życia, w czym mogłaby realizować swoje naturalne potencjały, więc idzie na łatwiznę i wchodzi na dość łatwą drogę robienia tego, co inni, tak jak inni. Przyzwyczaja się do standardu swojego życia i zapuszcza korzenie, unikając zmian, jak ognia. Jeżeli rozejrzymy się dookoła spotkamy dziesiątki osób, których dni, tygodnie, a czasem nawet lata mijają według dokładnie tych samych wzorców. Ciężko w takim życiu uświadczyć zmiany natury jakościowej. Kurczowe trzymanie się tego, co znamy zamyka nas w niewidzialnej klatce. Myślimy, że jesteśmy wolni, niezależni, tymczasem nasza naturalna kreatywność i pasja zostają zblokowane gdzieś po drodze. Faza świadomości pozwala natomiast dostrzec swoje ograniczenia i stanąć twarzą w twarz z cieniem. Może być to nieuświadomiony strach przed zmianą, który ostatecznie paraliżuje wszelkie działania, pozwalające nam na dokonanie transformacji. Dookoła nas pojawiają się znaki, których nie potrafimy rozczytać. Życie pokazuje to, z czym się zmagamy, jednak uwięzieni w mentalnej niewoli nie jesteśmy w stanie tego dostrzec.

„Najgorsza z niewoli jest ta, której już nikt nie dostrzega”, Stefan Kisielewski

Carl Gustav Jung podczas współpracy z Wolfgangiem Pauli – fizykiem kwantowym, laureatem Nagrody Nobla, stworzył pojęcie synchroniczności, według którego nasze wewnętrzne stany psychiczne odbijają się w świecie zewnętrznym. Mówimy tutaj o niejasnych zbiegach okoliczności, które nie podlegają regule przyczynowo-skutkowej. Każdy z nas doświadczył tego typu sytuacji, gdzie np. nie mając długiego kontaktu z jakąś osobą, nagle, gdy zaczniemy o niej myśleć w krótkim czasie dochodzi do przypadkowego spotkania na ulicy, bądź otrzymania od niej wiadomości. Innym przykładem może być sytuacja, w której kupujemy książkę, odkładamy ją na półkę i nagle ni z tego ni z owego zaczynamy ją czytać. Dziwnym trafem okazuje się, że daje nam ona odpowiedzi, które idealnie korespondują z problemem, który w danym momencie chcemy rozwiązać. Często też źle interpretujemy przydarzające się nam synchronie. Jeden z moich znajomych nie dostał wymarzonej pracy w firmie brokerskiej. Był bardzo zawiedziony tym faktem, jednak po 2 tygodniach okazało się, że firma została zamknięta, a właściciel trafił za kratki, za przekręty finansowe. Osoby, które dla niego pracowały również zostały (w mniejszym stopniu) pociągnięte do odpowiedzialności.

Paulo Coelho w „Alchemiku” poprzez postać starca Melchizedeka, nazywa synchroniczności – znakami, a umiejętność podążania za nimi, sposobem na odkrycie „swojej własnej legendy”. Mowa tu oczywiście o przeznaczeniu, które jest niczym innym, jak podążaniem za swoją własną naturą – głosem serca, który podpowiada człowiekowi, co musi zrobić, żeby zrealizować wrodzone potencjały. Znaki pojawiają się również w snach, dlatego umiejętność ich interpretacji jest niesamowicie przydatna, ponieważ pokazują one wprost, co tak naprawdę dzieje się w naszym wnętrzu. Im bardziej rozwijamy naszą świadomość, tym więcej znaków jesteśmy w stanie dostrzec. Co więcej, może się okazać, że znakiem takim będzie spotkanie osoby, która działa nam na nerwy, a tak naprawdę jest ona lustrem, w którym odbijają się negatywne cechy naszego charakteru, których nie potrafimy w sobie dostrzec, a które projektujemy  na tę osobę.

Motyw znaków jest obecny w niemal każdej baśni i legendzie. Pięknym przykładem z literatury jest postać białego królika, za którym podążyła główna bohaterka powieści Lewisa Carrolla – Alicja. Mogła go zignorować, ale wtedy nigdy nie odkryłaby Krainy Czarów. Dokładnie ten sam motyw pojawia się w Matrixie, braci Wachowskich, gdzie zamknięty w czterech ścianach swojego mieszkania, pogrążony w cybernetycznym świecie Neo, widzi na ekranie monitora komunikat – „podążaj za białym królikiem”. Na początku totalnie go ignoruje, nie rozumiejąc znaczenia znaku. Chwilę potem słychać pukanie do drzwi i pojawia się wesoła gromadka jednego z klientów, na hakerskie oprogramowanie. Neo otrzymuje propozycję wyjścia na imprezę, co jest całkowicie sprzeczne z jego dotychczasowym stylem życia, jednak dostrzega tatuaż z białym królikiem na ramieniu jednej z dziewczyn i momentalnie dociera do niego znaczenie symbolu. Gdyby został w domu, prawdopodobnie nigdy nie spotkałby Trinity (kobiety, w której się później zakochał) i nie zostałby Wybrańcem.

Jeżeli mówimy o przeznaczeniu warto przyjrzeć się motywom Wyroczni, do której udają się bohaterowie, żeby zasięgnąć rady. Grecka Pytia – kapłanka w świątyni Apollina w Delfach odgrywała niesamowicie ważną rolę i poprzez swoje transy wieszczyła przyszłość. Warto wspomnieć, że w każdej wielkiej kulturze dużą rolę odgrywała astrologia. Z jej pomocą przepowiadano przyszłe wydarzenia. Carl Gustav Jung, nie mogąc kontynuować psychoanalizy liczył horoskopy i o dziwo pomagały mu one rozwikłać problemy jego pacjentów. Adolf Hitler do momentu ataku na Związek Radziecki każdą swoją decyzję konsultował z astrologiem. Jeżeli mówimy o prekognicji warto też przyjrzeć się postaci Krzysztofa Jackowskiego, polskiego jasnowidza. Ma on udokumentowanych kilkaset spraw, w których pomógł policji odnaleźć ciała zaginionych osób. Wróżbiarstwo było obecne w każdej kulturze szamańskiej. Dzisiejsza nauka ucieka od tego typu zjawisk, nie potrafiąc wytłumaczyć ich natury. Współczesną rolę wyroczni przejęły chociażby karty Tarota, które w niezbadany do dzisiaj sposób pokazują potencjały tego, co się może stać, operując w świecie symboli i archetypów, mających głębokie korzenie w kabale, hermetyzmie, alchemii, czy też astrologii.

„Astrologia ma zapewnione uznanie ze strony psychologii bez dalszych oporów, ponieważ astrologia reprezentuje sumę wiedzy psychologicznej starożytności.”, Carl Gustav Jung

Żyjemy więc w świecie czystych potencjałów i każdego dnia stoimy przed możliwością dokonania zmiany. Synchroniczności przydarzają się nam bardzo często, jednak w większości przypadków nie jesteśmy w stanie ich dostrzec, a tym bardziej zrozumieć. Mała pomyłka, może okazać się kluczem otwierającym wrota przeznaczenia. Musimy zaakceptować fakt, że większość świata zewnętrznego jest poza naszą kontrolą i zrozumieć, że życie często w dość brutalny sposób pokazuje nam, iż droga, którą podążamy jest błędna. Jak więc zorientować się, która jest tą właściwą? Esencją filozofii Heraklita z Efezu jest łacińska sentencja panta rhei (wszystko płynie). Uważał on, że natura podlega ciągłym przemianom, których przyczyną jest nieustanne ścieranie się przeciwieństw (ciemność – jasność, życie – śmierć). Tak więc doświadczając nieprzyjemnych sytuacji życiowych możemy nie dostrzec w tym szczęśliwego trafu, który pozwoli nam obrać odpowiednią ścieżkę. Podstawą jest działanie w harmonii z własną naturą. Jest to właściwa droga ku centrum koła losu. Pamiętać trzeba o tym, że nie jest to droga łatwa i przyjemna. Stłumione siły psychiczne, wypuszczone na światło dzienne są bardzo nieznośne, a przetransformowanie ich stanowić będzie wielkie wyzwanie.

„Ten jest mędrcem doskonałym, kto dotarł do centrum koła i trwa złączony z niezmiennym środkiem, w nierozerwalnej jedności z zasadą, uczestnicząc w jej niezmienności i naśladując jej niedziałające działanie”, cytat taoistyczny

Życie każdego z nas podlega cyklom. Błądzimy po obręczy koła porwani przez wprawione w ruch siły losu. Jeżeli podejmiemy wyzwanie i wstąpimy na drogę bohatera – który staje naprzeciw swojemu przeznaczeniu, będziemy w stanie dokonać transformacji i krok po kroku zbliżać się do centrum. Z perspektywy psychologii Junga jest nim pełnia psychiczna – archetyp jaźni, natomiast z perspektywy życia – poczucie spełnienia i realizacji na różnych poziomach, od kariery zawodowej, poprzez relacje z innymi ludźmi, na miłości kończąc. Pamiętać musimy jednak, że nie jesteśmy samotną wyspą i nasze losy są powiązane niewidzialnymi nićmi z losami wszystkich osób, które w czasie naszego życia spotkaliśmy, naszymi przodkami, a ostatecznie z nieświadomością zbiorową – kolektywnymi wzorcami doświadczeń, które tkwią w każdym człowieku, a które możemy znaleźć w snach, mitach, legendach i baśniach. Tak więc posiadamy możliwość dokonania wyboru i wyłącznie od nas zależy, czy odnajdziemy nasze miejsce na ziemi, czy odkryjemy swój własny mit. Droga ta stanowić będzie wielkie wyzwanie. Wprawiając w ruch pewne siły nie będziemy już w stanie zatrzymać koła losu.