FoolArt

Przekraczając pierwszy próg – opuszczając Króla i Królową

Młody książę spiął cugle swojego białego rumaka i obrócił się po raz ostatni w kierunku bramy ojcowskiego zamku. Czuł smutek, jednak opowieść wędrownego kupca o wspaniałych zamorskich krainach od dłuższego już czasu nie dawała mu spokoju. Nie potrafił też pogodzić się z faktem, że władca wbrew jego woli wybrał mu żonę. Bezpieczne królestwo rodziców, w którym się wychował stało się dla niego złotą klatką. W jego głowie kłębiły się różne myśli. Wiedział, że jest następcą tronu, jednak serce podpowiadało mu, że musi odejść. Smagnął batem swojego wierzchowca i nie oglądając się za siebie, ruszył w kierunku wschodzącego Słońca.

W tym samym czasie, w niewielkiej rybackiej osadzie po drugiej stronie królestwa, przygarnięty przez karczmarza chłopiec wpatrywał się w błękitną morską toń. Wspominał swoich tragicznie zmarłych rodziców, zastanawiając się dlaczego spotkał go taki, a nie inny los. Chciwy karczmarz traktował go, jak niewolnika, szydząc z jego nieszczęścia i zmuszając go do ciężkiej fizycznej pracy. Każdy kolejny dzień przypominał poprzedni. Jedyną rozrywką chłopca było przysłuchiwanie się opowieściom podróżników, odwiedzających karczmę. Z wielką ciekawością słuchał o odległych, zamorskich ziemiach i wspaniałych, ukrytych tam skarbach. Głęboko wewnątrz chłopiec czuł, że nie może tu zostać. Gdy domownicy poszli spać, wziął do ręki kij, przywiązał do niego niewielki tobołek, który mieścił cały jego dobytek i w świetle srebrzystego Księżyca, odbijającego się na spokojnej tafli morza, ruszył przed siebie.

Wszystkie opowieści inicjacyjne podkreślają, jak ważne jest oderwanie się od naszych rodziców. Nie jest możliwe zbudowanie dojrzałej osobowości w momencie, gdy mentalnie, ale często też materialnie żyje się w „cudzym” królestwie. Znakomita większość mitologicznych bohaterów opuszczała społeczność, którą znała, nie znajdując w domowych pieleszach wzorców, które pozwoliłyby im podążyć indywidualną drogą. Opuszczali oni mury dziecięcego świata, udając się w długą i niebezpieczną podróż.

Dom rodzinny, w którym się wychowujemy, odciska wielkie piętno na naszej osobowości. To właśnie tu zderzamy się z pierwszymi wzorcami, zarówno męskości, jak i kobiecości. Trudny start absolutnie nie oznacza, że człowiek jest skazany na porażkę. Z drugiej strony, dorastanie w bezpiecznym otoczeniu, gdzie niczego nam nie brakuje, niekoniecznie musi być gwarantem sukcesu i niezależności. Król i Królowa zajmują odpowiednie miejsce wewnątrz psychiki młodego dziecka i odegrają niebagatelną rolę w kolejnych latach jego życia.

Każdy z bohaterów startuje w innym punkcie, jednak pierwszy próg, który będą musieli przekroczyć jest dokładnie taki sam. Opuszczenie miejsca, które znamy, którego jesteśmy członkiem i wejście w sferę nieznaną. Obszar ten kryje wspaniałe skarby, ale jest też pełen niebezpieczeństw. Symbolicznie przedstawiony może być jako: podziemie, las, odległy kraj, tajemnicza wyspa, czy też może szczyt wysokiej góry. Każdy wchodzący w cień człowiek napotka na swojej drodze innego typu wyzwania, jednak etapy podróży będą bardzo podobne dla każdego z nas.

Galopujący w kierunku wschodzącego Słońca młody książę, idealistycznie patrzący na świat, będzie musiał zobaczyć mroczną stronę rzeczywistości. Dostrzeże on część królestwa, w której poddani walczą o przeżycie i za nic mają prawa ustanowione przez Króla. Lecąc ku niebu, może mieć problem, żeby zobaczyć swój własny cień. Będzie dostrzegał wady i błędy innych, ograniczenia, w których żyją. Bez problemu zobaczy niewidzialne klatki, które tworzą się dookoła nieświadomych niczego osobowości prostych ludzi. Książę stanie się pyszny, będzie punktował błędy innych, absolutnie nie widząc swoich. Z drugiej strony będzie chciał ich zbawiać, nie potrafiąc pomóc samemu sobie. Niezwykle łatwo jest udzielać rad innym ludziom, jednak sztuką królewską jest rozumieć naturę problemów, z którymi się zmagają. Taką wiedzę posiada dojrzały Król, którego każdy młody mężczyzna chciałby zobaczyć w swoim ojcu.

„Chłopiec nie może zmienić się w mężczyznę bez czynnej interwencji starszych mężczyzn. Dziewczynka zmienia się w kobietę samodzielnie, a przełom sygnalizują widoczne zmiany w jej ciele”, Robert Bly

Niestety czasy, w których przyszło nam żyć charakteryzują się deficytem dojrzałych mężczyzn. Jako młodzieńcy, stojący u progu dorosłości, czujemy głód Króla, który wtajemniczyłby nas w świat dojrzałych męskich wartości i wzorców postępowania. W większości dzisiejszych rodzin, gdzie ojciec wraca do domu późnym wieczorem, jedyne czego doświadczamy, to jego temperament czy usposobienie, zwykle oschłe, a jednocześnie nerwowe. Synowie nie potrafią wyobrazić sobie swego ojca, jako bohatera, czy też świętego rycerza, ponieważ nie widzą jego miejsca pracy i tego co wytwarza. W psychice tworzy się pusta przestrzeń, którą zajmują demony podejrzliwości, co prowadzi do rozbicia więzi ze starszymi mężczyznami. Widzimy naszego ojca, jako pogrążonego w ciemnościach.

Opuszczamy dom, w celu odnalezienia Drugiego Króla, mając nadzieję, że da nam wzorce, których potrzebujemy. Nie brakuje dzisiaj guru, którzy chętnie wcielą się w tą rolę. Wszechobecna moda na rozwój osobisty, czy też duchowy, tworzy osobowości, które wielką siłę czerpią z poczucia bycia wyjątkowym. Widzą siebie, jako istoty przebudzone, o głębokiej wiedzy na temat siebie i świata. Tysiące mądrych cytatów, które udostępniają na swoich facebookowych tablicach zazwyczaj nijak mają się do ich faktycznego sposobu działania. Często ludzie tacy patrzą z góry na niezaangażowane w rozwój osobisty ciemne masy. Nie rozumieją, że droga wiodąca do domu ojca jest długa i niebezpieczna i że każdy mężczyzna musi ją przebyć indywidualnie. Wielkie osobowości nie rodzą się w murach bibliotek, uniwersytetów, czy też na niezliczonych szkoleniach. Kształtują swoje charaktery poprzez stawianie czoła przeciwnościom losu, a wartości, które wyznają, nie są efektem tępego powtarzania motywacyjnych cytatów, a następstwem życiowej mądrości, której uzyskanie jest zazwyczaj drogą przez tzw. popioły.

Dokładnie w świecie popiołów swoją przygodę zaczyna nasz drugi bohater. Rana w psychice, której doznał może się okazać źródłem jego największego wkładu dla społeczeństwa. Rzeczywistość, która mu się objawia jest przykładem klatki, w której nie ma miejsca na rozwój. Czuje się on osamotniony, niezrozumiany przez otoczenie. Osobą taką może być każdy młody mężczyzna, którego plany i aspiracje wykraczają poza społeczność, w której się wychował. Negatywne przekonania odziedziczone po rodzicach i skopiowane od rówieśników, ciągłe obserwowanie ludzi zmagających się z prozą życia (co zazwyczaj wiąże się z trudnościami w zaspokojeniu podstawowych potrzeb),  powodują, że bohater chce uciec, opuścić przestrzeń, której nienawidzi, a która nie pozwala mu rozwinąć skrzydeł. Znalazł się on w świecie mroku i doświadczył trudów życia. Zdaje sobie sprawę, że jest w królestwie martwych wartości, które będą tylko pogłębiały jego cierpienie. Musi odejść i stawić czoła cieniom. Tak, jak pierwszy bohater idealizował świat, tak ten drugi zobaczył rzeczywistość w czarnych kolorach. Jego wyzwaniem będzie nauczenie się czerpania radości z życia, dostrzegania piękna i możliwości, ale też wykorzystania doświadczenia popiołów do zbudowania swojego własnego królestwa, w którym nie popełni błędów osób ze społeczności, którą opuszcza, ze szczególnym wskazaniem na błędy przybranego ojca.

Każdy z nas jest mieszanką obydwu bohaterów. Poszukując Drugiego Króla – szukamy wartości, które pozwoliłyby nam zbudować swoje własne królestwo. Można by powiedzieć, że już teraz jesteśmy królami naszego życia, jednak żeby faktycznie móc sprawować ten tytuł nasze królestwo – rzeczywistość zarówno wewnętrzna, jak i zewnętrzna powinny reprezentować pewną harmonię. Jeżeli chcemy rządzić, musimy nauczyć się służyć. Motyw „Brzydkiego Kaczątka”, czy też „Kopciuszka” jest wszechobecny w baśniach i legendach. Ciężki start w życiu pozwala zetknąć się ze światem popiołów bardzo szybko. Człowiek dostrzega mroczną stronę rzeczywistości. Doświadcza bólu i cierpienia. Styka się z biedą i ograniczeniami, poza które nie są w stanie wyjść członkowie społeczności, w której się wychowuje. Często mamy tu do czynienia z wrażliwymi, nieprzeciętnie uzdolnionymi osobami, które czują, że są stworzone do wielkich rzeczy, jednak presja otoczenia i chęć bycia akceptowanymi sprawiają, że nie rozwijają swoich talentów. Będąc orłem, wolą chować się po kurnikach, żeby uniknąć zepchnięcia na margines. Blokują swój potencjał i sprzeciwiają się przeznaczeniu, co prowadzi do pogrążenia w nudzie, czy też ciężkiej pracy. Ostatecznie efektem jest utrata zdolności działania i strach przed podjęciem heroicznego czynu, który pozwoliłby wyrwać się z więzów otoczenia, które ich ogranicza.

Tak więc, żeby móc włożyć koronę na swoją głowę, musimy udać się w długą i niebezpieczną podróż. Wewnętrzna transformacja będzie prawdziwa tylko i wyłącznie wtedy, gdy doświadczymy symboli śmierci. Chłopięce ego musi zostać złożone w ofierze, żeby na jego miejscu mogła zostać zbudowana dojrzała męska osobowość. Wspomniana w poprzednim wpisie, alchemiczna formuła – solve et coagula („rozpuszczaj i łącz”) jest tutaj kluczem. Warto więc spojrzeć na swoje życie, jak na królestwo, zacząć analizować, które jego obszary kuleją, zdać sobie sprawę, że jest to odbiciem naszego wnętrza, więc, jeżeli ma dojść do zmiany natury jakościowej musi to być zmiana w naszej osobowości – naszym wnętrzu. Żeby świat dookoła się zmienił, to my musimy się zmienić, a pierwszym krokiem jest opuszczenie królestwa rodziców i wyjście na niezależność, zarówno na poziomie materialnym, jak i mentalnym. Jeżeli tego nie zrobimy to może się okazać, że naszym fatum stanie się powielanie schematów naszych rodziców i mimo zmiany miejsca zamieszkania, będziemy wciąż zmagać się z nieprzepracowanymi cieniami Króla i Królowej.